8/31/2012

DIARY: BORY TUCHOLSKIE

Wakacje na końcu świata jednak nie sprzyjały mojemu bloggowaniu, za co przepraszam!  Dopiero teraz, mogę na spokojnie usiąść i coś skleić. Lekko doskwiera mi brak weny i paradoksalnie - nadmiar materiału. Moja noga stanęła w te wakacje w masie miejsc, prawie zawsze z aparatem w ręce. Ciężko mi jednak połączyć to w jedną całość, aby cokolwiek miało sens. Ostatecznie pewnie zrezygnuję z wrzucania i zachowam zdjęcia na kiedyś. O, może tak właśnie będzie lepiej.
W ramach wyjaśnienia, te zdjęcia może nie będą dobrym wytłumaczeniem mojego niepisania. W końcu " co można robić w lesie?" - można by pomyśleć. A jednak! W moim przypadku wiem za to czego nie można. Nie można się nudzić i to jest pewne. Zważając na to, że jeździłam tam jako dziecko, powrót w dawne strony obudził we mnie najmilsze wspomnienia i pozwolił oderwać się od świata i rzeczywistości. Tego mi było trzeba.
Bo na końcu świata tez moze byc pieknie! :)


Sorry, this time there will be no translation, but you can always translate this note to your language choosing the right one on the top-right of the site.






xoxo,
K.